
Mężczyźni statystycznie żyją krócej niż kobiety, a pytanie dlaczego mężczyźni żyją krócej wciąż bywa sprowadzane do biologii, genów albo „ryzykownych zachowań”. To jednak tylko fragment prawdy. Drugą, rzadziej nazywaną częścią, jest sposób, w jaki mężczyźni nauczyli się radzić sobie z lękiem egzystencjalnym. A raczej: jak nauczyli się przed nim uciekać.
Lęk egzystencjalny nie dotyczy jednej konkretnej rzeczy. To nie strach przed pająkiem ani przed porażką w pracy, ale napięcie związane z przemijaniem, śmiercią, samotnością i odpowiedzialnością za własne życie. Każdy człowiek go doświadcza, lecz nie każdy dostał przyzwolenie, by o nim mówić i go przeżywać. W wielu kulturach mężczyzn uczono, że lęk to słabość, a słabość to zagrożenie dla tożsamości.
Patriarchalne wzorce przez dekady budowały obraz „prawdziwego mężczyzny” jako tego, który działa, zdobywa i kontroluje. W tym obrazie nie ma miejsca na bezradność, niepewność ani pytanie o sens. Nic dziwnego, że pytanie „dlaczego mężczyźni żyją krócej?” zaczyna mieć wymiar psychologiczny, a nie tylko medyczny. To historia o tłumionym napięciu, które nigdy nie znika.
Praca jako bezpieczna ucieczka
Jednym z najbardziej społecznie nagradzanych sposobów ucieczki od lęku jest praca. Daje strukturę, poczucie bycia potrzebnym i chwilową iluzję sensu. Problem zaczyna się wtedy, gdy praca nie jest już wyborem, lecz przymusem regulującym emocje. Ciało w końcu płaci cenę za lata funkcjonowania w trybie ciągłego napięcia.
Przepracowanie często bywa mylone z odpowiedzialnością. Mężczyzna, który nie odpoczywa, nie choruje i „ciągnie wszystko na sobie”, bywa podziwiany.
Rzadko pyta się go, co czuje i jaką cenę płaci za ten styl życia. A przecież chroniczny stres, brak snu i ignorowanie sygnałów ciała to prosta droga do chorób serca.
W tym sensie pytanie dlaczego mężczyźni żyją krócej dotyczy nie tylko długości życia, ale jego jakości. Praca staje się zbroją chroniącą przed lękiem, ale zbroja ta jest ciężka i nieprzepuszczalna. Emocje nie znikają – odkładają się w ciele. Z czasem organizm zaczyna mówić językiem, którego nie da się już zignorować.
Seks, status i iluzja mocy
Innym obszarem ucieczki jest seksualność rozumiana nie jako relacja, lecz jako potwierdzenie mocy. Seks staje się dowodem wartości, a nie przestrzenią bliskości. Im więcej podbojów, tym mniej trzeba czuć własną pustkę. Jednak to działa tylko chwilowo.
Status społeczny działa podobnie. Samochód, stanowisko, liczby na koncie bankowym – wszystko to może pełnić funkcję egzystencjalnego opatrunku. Na zewnątrz widać sukces, wewnątrz często rośnie lęk przed utratą tego, co definiuje tożsamość. I znów wraca pytanie, dlaczego mężczyźni żyją krócej, skoro tak wiele osiągają.
Kontrola jest ostatnim filarem tej strategii. Kontrola emocji, relacji, ciała, a czasem także innych ludzi. Paradoks polega na tym, że im bardziej mężczyzna próbuje kontrolować życie, tym bardziej ono mu się wymyka. Lęk egzystencjalny nie znosi przemocy – domaga się uznania.
Dlaczego mężczyźni żyją krócej – cena zaprzeczania
Psychologia egzystencjalna od dawna pokazuje, że to, co wypierane, nie przestaje istnieć. Irvin Yalom pisał, że lęk przed śmiercią jest jednym z fundamentalnych doświadczeń człowieka. Gdy nie ma na niego miejsca w świadomości, zaczyna działać po cichu. Często poprzez ciało.
Podobnie Rollo May podkreślał, że odwaga nie polega na braku lęku, ale na zdolności bycia z nim. Patriarchalne wzorce nauczyły mężczyzn raczej zaprzeczania niż odwagi. W efekcie napięcie psychiczne znajduje ujście w chorobach psychosomatycznych, uzależnieniach i przedwczesnej śmierci. To kolejna odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyźni żyją krócej.
W logoterapii Viktora Frankla sens życia nie jest czymś, co się posiada, lecz czymś, wobec czego się staje. Ucieczka przed lękiem egzystencjalnym odcina mężczyzn od tego wymiaru. Życie sprowadza się wtedy do funkcjonowania, a nie przeżywania. Ciało wcześniej czy później buntuje się przeciw takiemu redukcjonizmowi.
Ku innemu modelowi męskości
Coraz więcej mężczyzn zaczyna jednak zadawać sobie pytania, których wcześniej nie wolno było zadawać. Zamiast pytać tylko dlaczego mężczyźni żyją krócej, pytają: jak żyć pełniej i prawdziwiej. To moment pęknięcia starego wzorca. I jednocześnie moment ogromnej szansy.
Nowy model męskości nie polega na rezygnacji z siły, lecz na jej redefinicji. Siłą staje się zdolność do kontaktu z własnym lękiem, smutkiem i bezradnością.
To wymaga odwagi innego rodzaju niż ta, której uczył patriarchat.
Odwagi bycia człowiekiem, a nie projektem.
Dopiero tam, gdzie lęk egzystencjalny zostaje uznany, może przestać niszczyć od środka. Relacje stają się wtedy miejscem spotkania, a nie ucieczki. Praca przestaje być narkotykiem, a ciało przestaje krzyczeć. Być może właśnie tam zaczyna się prawdziwa odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyźni żyją krócej – i jak można to zmienić.